środa, 26 grudnia 2007
#61
Najładniejsza piosenka jaką ostatnio widziałem:
http://youtube.com/watch?v=Tien09-MC-o
sobota, 08 grudnia 2007
#60
Wszystkie problemy są do rozwiązania. Ale nie wszystkie przed śmiercią.
#59
Taka historia.
Była sobie para.
Poznali się pewnej nocy, dość przypadkowo
Poszli z sobą do łóżka
On wrócił do swojego kraju, pojechał do tamtego tylko na moment.
Ona zaszła w ciążę.
On się dowiedział
Umówili się, że on do niej przyjedzie, bo o takich rzeczach lepiej nie rozmawiać na odleglość.
On przyjeżdża.
Ona nie wie co dalej.
On mówi, że lepiej nie obiecywać sobie nic.
Ona ciągle nie wie.
On mówi, że może warto spróbować się pokochać.
Ona nie wie.
I tu się historia dopiero zaczyna...
środa, 05 grudnia 2007
#58
Taka historia.
Marta była studentką dziennikarstwa.
Miała wielu znajomych, a znajomi mieli różne hobby.
Kilku z nich miało kapelę.
Nagrali kilka piosenek, potrzebowali teledysku.
Pomyślała, żeby nagrać im klip, w którym ludzie chodziliby w czarnych koszulkach z białym napisem i mieli na nich szczerze napisane to, co ich boli.
"Czekam na Nią od pięciu lat", "Nie mogę przestać chlać", "Mój syn mnie wkurwia".
Nakręcili ten teledysk.
Piosenka przyjęła się bardzo dobrze w ich rodzinnym mieście.
Niestety telewizje nie chciały grać teledysku.
Był zdecydowanie za długi, nie pasował formatem.
Podobno.
wtorek, 04 grudnia 2007
#57
Taka historia.
Pan Antoni był wynalazcą.
Wynalazł w swoim życiu wiele różnych rzeczy.
Bardziej i mniej przydatnych.
Większych i mniejszych.
Tanich i drogich.
Trwałych i nietrwałych.
Pewnego dnia wpadł na pomysł, żeby skonstruować taki mazak, którym będzie można pisać w powietrzu, a jego jaskrawy ślad byłby widoczny przez chwilę i chwilę potem rozpływał się w powietrzu.
Myślał, że zrobienie takiego mazaka zajmie mu rok.
Wziął się do pracy.
Już po kilku tygodniach udało mu się zrobić prawie to, co zamierzał, tylko ślad zostawał zbyt długo.
Roboczy fartuch Antoniego był cały poobklejany bezsensownymi strzępami zdań, w które wpadał świeżo po napisaniu.
Po pół roku mazak był gotowy.
Niestety nie sprzedał się rewelacyjnie.
W przeciwieństwie do ubrania Antoniego, które kupiło muzeum sztuki współczesnej.
#56
W Warszawie pieniądze leżą na ulicy. Nawet często udaje mi się je tam znaleźć.
Nie ma się z czego cieszyć. Kiedy idziesz ulicą i patrzysz pod nogi, to znaczy, że jesteś pesymistą. Optymista patrzy raczej w niebo.
piątek, 20 lipca 2007
#55
Taka historia.
Był sobie człowiek, który pracował do późna.
Jechał z pracy tramwajem, potem chwilę metrem i autobusem.
Pewnego razu sen go zmorzył, kiedy czekał na peronie metra na pociąg w swoją stronę.
Przespał wszystkie pociągi.
Zamknęli metro.
Obudził się w środku nocy.
Chciał wyjść, ale było zamknięte.
Położył się na ławce, z nudów i zmęczenia.
Zasnął.
Obudziły go hałasy dzieci, które grały w piłkę na peronie.
Po torach jeździł starszy chłopiec na deskorolce.
Maszynista w czerwonym kostiumie strzelał z procy do bramek wejściowych.
Trafił.
Wtedy obudził się naprawdę.
Była siódma i nie było sensu jechać do domu.
Pojechał do pracy.
poniedziałek, 16 lipca 2007
#54
Taka historia.
Był sobie młody chłopiec.
Zajmował się wieloma rzeczami.
W zasadzie nie zajmował się niczym.
Przypadkiem w autobusie poznał piękną dziewczynę.
Zakochał się od pierwszego wejrzenia.
Ona najwidoczniej też.
Spytał się co może zrobić, żeby ją jeszcze raz zobaczyć.
Powiedziała mu, żeby był w sobotę o siedemnastej na dworcu w Gorzowie.
Tak jej najlepiej pasowało.
Cztery dni nie mógł spać.
Bilet kupił w środę.
Na dworcu był godzinę przed pociągiem.
Jechał długo.
Nikogo nie było na dworcu.
Czekał do dwudziestej trzeciej.
Dziewczyna też.
Na dworcu w Chorzowie.
niedziela, 15 lipca 2007
#53
Taka historia.
Była para, która się bardzo kochała.
On ją kochał, ona kochała go.
Bardzo długo się kochali.
Niestety w pewnym momencie on zaczął ją podejrzewać o to, że go zdradza.
Ta myśl go prześladowała.
Zaczął śledzić swoją miłość.
Nie zauważył nic, co mogłoby wzbudzać jego podejrzenia.
Mimo to postanowił, że będzie ją dalej śledzić.
I znowu nic nie zauważył.
Z kolei jej rzuciło się w oczy, że jest on jakiś nieobecny.
Zaczęła zatem go śledzić z obaw, że spotyka się z kimś na boku.
Nie mieli już więcej czasu dla siebie.
Rozstali się, ale ciągle się śledzą.
sobota, 14 lipca 2007
#52
Taka historia.
Był człowiek, który nigdy nie przeklinał.
Nie przeklinał na ulicy, w barze, w klubie, w autobusie, w łazience.
Nigdzie.
Wyrzucili go z pracy.
I nie przeklął.
Zostawiła go żona.
I nie przeklął.
Napadło go trzech gówniarzy i nie przeklął.
W końcu umarł w szpitalu na chorobę serca.
I nie przeklął.
poniedziałek, 14 maja 2007
#51
Ostatnio czytałem w komiksie - chłopak opowiada, jak starszy mężczyzna umiera na jego rękach. Nie przepadali za sobą, ale o tym w takiej chwili się zapomina. Ostatnie słowa starszego faceta:
- Jak myślisz - co jest ważniejsze - kobieta z fajnym tyłkiem czy z poczuciem humoru?
Po namyśle chłopak odpowiada
- Z poczuciem humoru.
Ten drugi się uśmiechnął,
- Ale jesteś naiwny.
I umarł z tym uśmieszkiem na ustach.
To był głupi komiks i zbytnio nie wierzę jednemu ani drugiemu. Ale scena jest fajna mimo to.
czwartek, 26 kwietnia 2007
#50
Cholernie rzadko tu ostatnio piszę. Głownie dlatego, że (szczerze mówiąc) to blog mi do szczęscia niepotrzebny, ale założyłem sobie taką zabawkę, więc wypada coś tu wrzucić. Jak coś wrzucić to przemyślenia. Jak przemyślenia to o życiu.
Nie no z życia to jestem zadowolony. Nie mam zdeklarowanych wrogów, znam przyjazne gęby porozsiewane po różnych miastach/wsiach w Polsce i za granicami, coś tam studiuję, coś tam ostatnio pracuję, coś tam się uczę, coś tam robię jak mam wolny czas, a mam go sporo, coś tam się ruszam. I jest pięknie.
piątek, 09 lutego 2007
#49
Berlin Zachodni. Dziadek z mamą jadą zarobić grosze dla zachodnich Niemców a dla nas miliony. Mają przesiadkę na dworcu w zachodniej części miasta. Kilka godzin do pociągu. Dziadek mówi, żeby mama poszła sobie na spacer. Poszła.
Minęło parę chwil. Wróciła.
- Tato, nie mogę.
Zapłakane oczy. Wystarczyło, że zobaczyła ulice i kilka wystaw sklepowych. Została, pilnowała bagażu, dziadek poszedł. Dziadek był bardziej odporny na to, co zobaczył. Ale jedna rzecz go bardzo zdziwiła. Zobaczył dwóch pijaków śpiących na ulicy. Jeden na chodniku drugi tak bardziej na jezdni. Mija moment. Przyjeżdża policja. Budzi tego z jezdni i odjeżdża. Dziadek pyta się przechodnia:
- Proszę Pana, dlaczego policja się zajęła tylko tym jednym, a drugim nie?
- A widzi Pan, bo ten przeszkadzał w ruchu drogowym. A tamten nie.
#48
Jestem jeszcze młody. Rzadko wracam pamięcią wstecz. I to nie dlatego, że nie ma do czego wracać. Przeważnie okazuje się, że właśnie w takim momencie przychodzą najciekawsze momenty w życiu.
Po prostu szacunek dla wspomnień przychodzi z wiekiem. Z czasem zaczynasz rozumieć po co są pomniki i groby. Ja jeszcze nie rozumiem. Z czasem dowiadujesz sie dlaczego i jak powtarza się historia. To musi być dobrze tak się dowiedzieć i zrozumieć.
#47
Wielu rówieśników ma takie wrażenie, że ta młodość to jest to. Że trzeba się wyszaleć bo potem koniec. Kiła i mogiła. Myślę, że tak naprawdę to niekoniecznie kiła i mogiła. Ja na przykład staram się teraz nie szaleć. Wyszaleję się potem. Przynajmniej w porównaniu z teraz. Wśród wielu pomysłów na wywołanie ducha szalonej i szczęśliwej starości ten wydaje mi się najprostszy.